Pasterski Czerwiec

Czerwiec zwykle zdawał mi się długim miesiącem. Tym razem minął jednak niezwykle szybko i niestety, jak zwykle, bezpowrotnie. Większość z nas może już nie myśleć o ostatecznym, przedwakacyjnym wyścigu za cenzurka, dlatego czuliśmy już w kościach lato. Może nawet czuliśmy głównie w temperaturze i jej skokach. Czerwiec mimo swej kwietniowej tym razem natury, upłynął nam pod znakiem wypraw- jednej nieoficjalnej, drugiej oficjalnej bardzo. Zawitaliśmy skromnie na Bazunę, która tego roku obchodziła 40-sty jubileusz. Ilość wykonawców przeszła najśmielsze nasze oczekiwania, a wrażenia zaowocują koncertem niebawem podczas Dni z Bazuną we Wdzydzach Kiszewskich :PPP Cóż za dźwięczna nazwa! Wszystko w tym miesiącu bezsprzecznie centralizowało się na finiszu miesiączka. Premiera płyty, na którą nagraliśmy dwie piosenki oraz recital związany z premierą podczas Festiwalu Sztuk Niebanalnych w schronisku Pasterka (koło Kudowy-Zdrój). Okazało się, jak daleka to droga. Fakt- trafiliśmy na pierwszy dzień wakacji i ostatni dzień, w którym mogły poruszać się ciężarówki. Dla Iri podróż trwała swobodnie ponad 12 godzin. Ostatecznie w komplecie zameldowaliśmy się o godz. 0.30 W sobotę od rana śniadanko, próba, a potem czas wolny. Wyruszyliśmy w parach i każdy zwiedzał co mu akurat droga przyniosła pod stopy. Po powrocie krótkie rozegranie i koncert. Okazał się bardzo klimatyczny. Nagłośnienie jak zwykle profes. Artur Czerwiński i jego ekipa rozłożyła nas na łopatki po raz kolejny. Zagraliśmy łącznie z bisem 7 utworków i zeszliśmy ze sceny bardzo szczęśliwi. Każdy dzierżył w dłoni płytę. Wieczór i noc był baaardzo długi. Śpiewogranie i to w kilku miejscach naraz. Niedziela to równie długi powrót. Nocleg z nd na pon u Tomka w Toruniu… Czerwiec, czerwiec spadł z kalendarza… i mamy lipiec… także zagramy, już słychać echa kolejnej imprezy…