Nagrywamy

Celtic Tree - Danielka panoramicznie 2014

„Nagrywamy płytę we wrześniu” – te słowa padły w Lublinie jeszcze pod koniec 2012 roku. A potem coraz bardziej stawało się jasne jak będzie to nagrywanie wyglądać. Wyobrażałam sobie nas w studiu godzinami ze słuchawkami na uszach…- tylko gdzie to studio, które piosenki nagrać, jak zaklepać urlop na ten termin, kiedy będzie dość czasu, aby pomyśleć o aranżacjach…
Właściwie od razu umówiliśmy się, że będziemy nagrywać „na setkę”, czyli cały utwór rejestrowany jest od początku do końca w trakcie wykonania przez wszystkich muzyków, na „żywca”. Daje to poniekąd wrażenie koncertu na żywo, jednocześnie wymaga pełnego skupienia i doskonałego doszlifowania materiału.

Celtic Tree - Danielka panoramicznie 2014

Celtic Tree – Danielka panoramicznie 2014

W maju Fojciu pojechał do Danielki, chaty Jacka, i sprawdził, że to będzie akustyka, jakiej nam trzeba. Miejsce mamy… zaczęło się odliczanie miesięcy. Jednocześnie ustalała się ekipa, która weźmie w tym zamieszaniu udział. Fojciu z gitarą, buzuką i ze swoim Enistudiem oraz Justysią, która zgodziła się udzielać niezbędnego wsparcia. Jakubek, jego whistle, flet poprzeczny…i marzenia o pięknych, mądrych skrzypaczkach. Ja, Iri, i moje buty trekkingowe – musiałam pamiętać, żeby zabrać, bo akurat mój sprzęt niezbędny do wykonań, struny głosowe, i tak zawsze mam przy sobie.

 

Celtic Tree - Danielka 2014 - Ida i Aga

Celtic Tree – Danielka 2014 – Ida i Aga

Aga, skrzypce i …. Właśnie. Aga miała w lecie plan urodzić Idusię, swoją córcię – i hops, Idusia się pojawiła, i od razu została zaproszona na nagrania. Wiedzieliśmy więc, że będzie dodatkowy głosik. Aga z Dzikiem, swoim mężem, opracowywali sposoby, żeby Idusi głosik NIE pojawiał się w trakcie rejestracji dźwięku. I tu niespodzianka dla wątpiących – udało się, bo Ida miała doskonale zaplanowany dzień, aby za dużo się nie musiała odzywać, i tego planu się trzymała. Otóż, od września 2013 wszyscy wiemy, że do usypiania dzieci potrzebny jest hałas/szum w tle obok kołyski – jednostajny jakiś, SZUSZCZĄCY (Określenie Agi). Dzikowe telefony wydawały z siebie dzwięki o częstotliwości brązowego szumu. Dziecko po chwili lulania na rękach zasypiało, a jak się budziło, to dlatego, że na dole akurat flet i skrzypce przestały grać i dziwna cisza zapadała. Pokrętne są nauki płynące z grania muzyki w chatce w górach.

Umówiliśmy się, że będziemy działać bardzo metodycznie. Zaczynamy dzień śniadaniem o 9:00, choćby nie wiadomo co się działo poprzedniego dnia (na przykład dźwięki elektrycznej gitary basowej kołysały nas do snu z odbywającego się obok, w Chacie Chemików, muzykowania…). Mieliśmy też rozpisany plan, które utwory po kolei nagrywamy, tak żeby w weekend, gdy dołączy do nas Paweł Rewucki ze swoim bodhranem, wykorzystać jego obecność jak najlepiej. Jak sobie dziś na to patrzę, to się uśmiecham. Trzymaliśmy się tego planu bardzo dzielnie – no chyba, że nam się wydłużało nagranie idealnej wersji…

Na przykład Diament. Ta pieśń zazwyczaj szła nam sprawnie i dobrze, i kto wie czemu – w Danielce zagraliśmy ją parę razy, za każdym razem czekając na wersję, po której każdy z nas czułby autentyczne szczęście, że wszystko poszło OK. Aga przez wszystkie zwrotki gra tam taki dwudźwięk, dość w sumie jednostajny, zasadniczo żmudny, gdy się go za bardzo zwielokrotni. W każdej zwrotce tych dwudźwięków jest trzydzieści jeden, zwrotek jest cztery… Po zagraniu ostatniej wersji, Aga wydała oświadczenie słowne, jednoznacznie wiążące granie tych dwudźwięków z wymuszoną rozmową z Neptunem w trakcie choroby morskiej: „Jak to jeszcze raz zagram, porz….. się”. Diament nie został tam zagrany jeszcze raz, to chyba jasne. Groźba była zbyt oczywista.

 

Celtic Tree - Danielka - nagrania 2014

Celtic Tree – Danielka – nagrania 2014

Los był dość łaskaw dla Jakubka. W Diamencie jego wpadeńka została uwieczniona w nagraniu, była tak rozkoszna, że Fojciu musiał to zatrzymać dla potomnych. Posłuchajcie samej końcówki nagrania – Jakubek prosił dodać, że nie ma żony. Jasne;-P

Fojciu natomiast uznał, że piosenka zawierająca w oryginalnym tytule słowo „Black”, powinna powstawać nocą, Jakubek podzielał to przekonanie. Najpierw uśpili wszystkich pozostałych (oprócz Idusi) piwem, potem siedzieli po ciemku, przy kominku i nagrywali. Niespodzianka była wielka. Utwór przepiękny.

Najłatwiej miałam ja, wokalistka, bo tak po prostu śpiewać – to mniej roboty niż wywijać smykiem czy gitarą. W wokalu – w porównaniu do partii reel’ów i jig’ów w naszych piosenkach – mniej jest miejsc wymagających skomplikowanego doszlifowania. Więc sobie cierpliwie słuchałam, dośpiewywałam, gadałam im bzdury do słuchawek, gotowałam obiady w przerwach, albo siedziałam jak leń na tarasie….a instrumentalistom w tym czasie nutki wyskakiwały z instrumentów jak iskry z ogniska.

Wieczorami był spokój, było zmęczenie całym dniem muzyki, był kominek ogrzewający salon, były resztki obiadu odgrzewane na piecu opalanym drewnem. A’propos pieca… koło pieca rozegrała się jedyna scena naszej wybitnej produkcji filmowej pt. „Kurka, chochla i ryba”. Jeden wieczór poświęciliśmy wymyślaniu różnych przygód kurki wodnej – małego wesołego instrumenciku rodem z kujawskiego skansenu. Kurka miała ujmujący trel i była medialna, więc obsadziliśmy ją w krótkim thrillerze z udziałem innych przedmiotów kuchennych. Produkcja została ponad-profesjonalnie udźwiękowiona naszym gadaniem głupot i parskaniem śmiechem. To taki plan B, gdyby się płyta słabiej sprzedawała – może wtedy Hollywood wykupi prawa do przygód kurki?…

Mieliśmy też plan, że zrobimy jednodniową wycieczkę w góry, może na Rycerzową, i powrót na wieczór. Jednak pogoda uznała, że lepiej nam siedzieć w domu z instrumentami – deszcz padał przez tydzień, a jak przestał, to zrobiło się zimno jak w listopadzie. A więc kominek, nie Rycerzowa.

Specjalne były też momenty, kiedy z dwóch nagranych wersji, trzeba było wybrać jedną. Siedzieliśmy wtedy w olbrzymim skupieniu, słuchając wersji nagranych poprzedniego dnia. Tego skupienia nie da się do niczego porównać. I radości, i entuzjazmu, i nawet momentami poczucia uskrzydlenia. Dlatego oddanie tej płyty gotowej, w świat do słuchania, to będzie moment bardzo specjalny. Zapracowaliśmy na niego z pewnym trudem, i całkiem pewną radością. Niebawem Listki znajdą się w Waszych rękach.

Celtic Tree - Danielka wnętrze 2014

Celtic Tree – Danielka wnętrze 2014

relacja: Irlandia Matuszkiewicz