Nagrania 2016 – nowa płyta – Wiatr i Deszcz.

TRADYCJA

Kończąc nagrania do naszej pierwszej płyty pt: „Listki” było dla nas jasne, że poświęciliśmy nań ogrom energii i oto zaczyna się nowy rozdział. Można powiedzieć, że z dniem premiery w 2014 roku, zaczęły się przygotowania do rejestracji kolejnej płyty, która już wtedy pojawiła się na horyzoncie. Dla nas najważniejszym zobowiązaniem było, iż raz w miesiącu mamy próbę i raz gramy koncert. Biorąc pod uwagę odległości między nami, był to ambitny plan – Nasza Aguśka, skrzypeczka, ta nasza niestrudzona podróżniczka, postanowiła przecież zamieszkać w Bratysławie. Dziś możemy być dumni, bo udało się! W zasadzie byliśmy zmuszeni nagrać tę płytę, by dochować tradycji: „Listki” nagraliśmy, gdy urodziła się córeczka Agnieszki – Ida. Towarzyszyła nam dzielnie w Danielce i podczas nagrań drugiego albumu, już jako niemałe dziewczątko. Tym razem Pawłowi urodził się synek – Tomek… Nie było innego wyjścia – musieliśmy nagrywać!
wiatr-i-deszcz-grabowiec Chata w której nagrywaliśmy – Grabowiec koło Szemudu – Kaszuby

ZAŁOŻENIA

Materiał klarował się w podobny sposób, jak i w przypadku prac nad poprzednią płytą, ale założenia muzyczne nieco się zmieniły. Jeśli „Listki” można przyrównać do wiosny, to ta nowa płyta miała być jesienią. (Tomek Fojgt) „Chciałem wyostrzyć nieco obraz, wyjść z tego sielankowego, wspomnieniowego i sentymentalnego snu muzycznego, w którym zanurzaliśmy Was podczas wspólnego biesiadowania czy koncertów, grając listkowy materiał. Już po wstępnym doborze utworów wiedziałem, że i owszem, nowa płyta będzie swego rodzaju kontynuacją, ale już na pewno nie powieleniem. Aby zrealizować wizję nowego krążka, mówiącego dogłębniej o „dwóch stronach medalu”, zadbaliśmy o zdwojenie sekcji melodycznej. Siła przekazu podwojonych instrumentów grających unisono wprowadza trochę niepokoju, ale i mocy.” Aby to było możliwe, zaprosiliśmy do pracy nad nagraniem dwoje muzyków: Angelikę Hudler z Wiednia (skrzypce) oraz Tomka „Conora” Hałuszkiewicza z Gdańska (flety i dudy). Jak wykonali postawione przed nimi zadania, będziecie mogli sami się przekonać, a póki czas, wyobraźcie sobie nagrywanie na absolutną setkę w sześcioro muzyków, w jednym pomieszczeniu, bez separacji!
wiatr-i-deszcz-celtic-tree-i-gosciePełny skład nagraniowy, czyli Celtic Tree i goście (fot. Patrycja Naumczyk)

PROJEKT NA SETKĘ

Wymarzone pomieszczenie? To kolejne poważne założenie, jakie udało nam się zrealizować! W myśl sentencji – „Pomieszczenie też jest instrumentem”, ostatecznie wybraliśmy spośród paru niesamowitych propozycji. Wygrała lokalizacja północna – Kaszuby. Las, przestrzeń, cisza, ogromny drewniany dom, właściciele jak marzenie! Czego chcieć więcej? Po wcześniejszych pomiarach akustycznych wiedzieliśmy, że będzie dobrze. Jedyne, co zrobiliśmy dla polepszenia właściwości akustycznych, to rozłożyliśmy na podłodze kilka materacy. Wylądowaliśmy więc na naszej bezludnej wyspie w środku lasu, aby ostatnie 12 dni lipca zanurzać się tylko w dźwiękach! Grabowiec koło Szemudu, oraz właściciele Małgosia i Karol Wyppich odkryli przed nami serca, cały urok okolicy i samego domu. Był więc mikrokoncercik, była pizza z pieca chlebowego, były grzyby, które na nas wręcz napadały i inne leśne skarby. Tuż koło domu znajdowała się stajnia z końmi, a bawiąca się nieustannie mała Ida zapewniała nam uśmiechnięte rozrywki. Zdołaliśmy nawet wylądować na nadmorskiej plaży i zrobić sobie ognicho. Wspólne posiłki, zakupy, obowiązki – i ogromna ilość uczciwej pracy. Na parterze przestrzeń życiowa, kuchnia, sala posiłków, prób, zabaw. Piętro to główne pomieszczenie nagraniowe, ale jednocześnie pokoje, w których spaliśmy, odpoczywaliśmy… Można było przetrzeć rozespane oczy i wejść prosto do studia, lub zejść na parter, by zaparzyć bezcenną kawę. Drugie piętro, poddasze – to przestrzeń zamknięta. Tropem przewodów, prowadzących od mikrofonów na piętrze nasz realizator Fojciu bezbłędnie trafiał na poddasze właśnie, gdzie była reżyserka, i gawra realizatorska 🙂 Irlandia śpiewa wokalne piloty w swoim pokoju, podczas gdy instrumentaliści siedzą w głównym pomieszczeniu, widząc i słysząc się wzajemnie. Fojciu (gitary, bouzouki i realizacja) naprzeciw Pawła (bodhran). Po jednej stronie Agnieszka i Angelika (skrzypce), po drugiej Jakub i Conor (whistle, flety, dudy). W wolnych chwilach nagrywamy wokale, jeśli to tylko możliwe, także na setkę wszystkie głosy.

wiatr-i-deszcz-rezyserka

Fojciu w reżyserce i Yoda (fot. Patrycja Naumczyk)

CZAS NA ZABAWĘ, CZAS NA PRACĘ

Wiele czasu poświęciliśmy na omikrofonowanie każdego z instrumentów, na sensowne ich ustawienie. Stosujemy sprawdzone już mikrofony, ale przyjechało też kilka nowinek, które trzeba posłuchać i odpowiednio „ułożyć”. Każdy z instrumentalistów przychodzi kolejno, wybieramy optymalne pozycje mikrofonów, aby móc nagrywać bez żadnych dodatkowych urządzeń. Poza jednym wyjątkiem, nie użyliśmy ani jednego kompresora, korektora czy efektu. Wszystko osiągamy samym ustawieniem mikrofonów. Kolejnym etapem były próby całego zespołu, z już ustawionymi mikrofonami. Koniecznych było kilka korekt ustawienia, bo przesłuchy pomiędzy mikrofonami są jak dodatkowy muzyk podczas nagrania. Ponad wszystkimi, na środku górują dwa mikrofony rejestrujące nas wszystkich, a tak naprawdę ten jeden instrument więcej, o którym nawet nikt nie myśli słuchając efektu końcowego – samo pomieszczenie. Instrument ten odpowiada za naturalność brzmienia, powietrze, naturalny pogłos sali. Także wokale nagrywamy razem z pomieszczeniem. Po praktycznie dwóch dniach prac efekt okazał się niesamowity. Nagranie brzmi bez dotykania gałek. Jest energia, jest powietrze, przestrzeń, ale i szczegółowość. Ustawienie muzyków w sali odzwierciedlone w nagraniu. Pozostają krótkie próby i rejestracja.

SPORO NAS

Dziś można już zdradzić! Zarejestrowaliśmy 14 utworów, z czego 13 ukaże się na płycie. Jeden zostawiamy sobie choćby na prima aprilis. 🙂 Na płycie staraliśmy się zawrzeć to, czym się zajmujemy. Jest parę świeżych tłumaczeń, są teksty Fojcia, jest i nieodzowny Władysław Broniewski. Jeden z utworów zaśpiewaliśmy a’capella, jeden zaś jest instrumentalną kompozycją Conora, o dziwo na dwie gitary. Kompozycyjnie i aranżacyjnie dużo jest nieregularności, ale i pulsu. sporo ciekawych tematów, melodii zagranych wszystkimi melodykami. Tym razem w niemal wszystkich utworach zagrał na bodhranie Paweł. Od jego przybycia do zespołu, rytm stał się nierozłączną i silną częścią naszego grania. Niestety nie mamy jeszcze kontrabasu, dlatego w niektórych utworach pojawi się Fojcia fretless dograny na etapie miksów. Piosenka Wiatr i Deszcz stała się tytułową piosenką. Na płycie znajdziecie echo wiatru zmian i zimnych pryszniców nie zawsze przyjaznej rzeczywistości. Czasem wieje przeto w oczy, czasem po ulewie mile osuszy, czasem skropi życiodajną wodą. Sporo romantyzmu na tej płycie, sporo nas.

wiatr-i-deszcz-front

Projekt okładki Wiatr i Deszcz

WYGRAĆ Z CZASEM

Absolutnym marzeniem jest wyrobić się z nowym krążkiem na święta, ale nade wszystko musimy najpierw uznać, iż materiał jest gotowy, że to najlepsza możliwa wersja nas na dzisiaj. Prace nad miksami trwają, toczy się procedura w ZAIKS, tłocznia zamówiona. Po wielu perypetiach mamy tez gotową grafikę na okładkę, której autorem jest Jakubek i my wszyscy po trosze. Właśnie zamówiliśmy wydruk próbny. 🙂 Pozostało tylko wygrać z czasem!

Tags: ,