Koncert w Toruniu 2015

plakat_2015

Już dwukrotnie w tym właśnie późno-zimowym czasie spotykaliśmy się w Toruniu w ramach Wieczoru Muzyki Celtyckiej. Tym razem postanowiliśmy zagrać pełny, własny koncert, a ze spotkaniem wieczorową porą zaczekać na lepsze czasy dla muzyki na żywo w moim rodzinnym mieście.

Wybór padł na znaną nam i kameralną salkę koncertową w Domu Muz przy ulicy Podmurnej. Wiele sentymentów wiąże się dla mnie z tym miejscem, a więc pośrednio także z historią Celtic Tree. W osobie Eli Chrulskiej, pracującej w domu Muz, odnaleźliśmy pomocną dłoń i serdeczność, która od samego początku pozwalała nam tworzyć klimat sielskiego spotkania z muzyką. Ostatecznie nie inaczej się stało. W kameralnej, zacienionej sali zagraliśmy koncert dla znajomych, najbliższych i fanów toruńskiej Folksfery. Na długo zapadnie w naszej pamięci.

tor01a

Zagraliśmy kilka żywiołowych utworów z naszej płyty, ale i zaprezentowaliśmy część nowego materiału. Poza znanymi i stale obecnymi pozycjami z głośników popłynęły dla przykładu „Wiatr i Deszcz” (oryg. Wind and Rain), bardzo bliskie naszym sercom opracowanie polskiej ludowej piosenki „Matulu moja”, gdzie Kuba gra partię na dwóch whistlach, a Tomek gra część utworu technika tappingową. Zagraliśmy także z dawna przygotowywaną adaptację utworu oryg. „Green Grow the Rushes, O!”, nazwaną przez nas „Sitowie”. Nie zabrakło interpretacji starej piosneczki granej dotąd tylko na śpiewankach w Muszynie pt: „Powiadają żem jest ładna” autorstwa Małgorzaty Goraj i Katarzyny Gaertner. DSC07902Niespodzianką wieczoru był barwny i dynamiczny pokaz Zespołu Tańca Irlandzkiego „Avalon” z Torunia. Dziewczęta zatańczyły dwa układy z naszym muzycznym towarzyszeniem, wprawiając wszystkich w autentyczne zdumienie, olśniewając pięknem tańca irlandzkiego, lekkością i barwnymi strojami. Podziękowania należą się również, znanemu stałym bywalcom Wieczorów Muzyki Celtyckiej, realizatorowi dźwięku, Nikodemowi Łuszczakowi. Niezmiennie, Jego zaangażowanie, oraz czas, który poświęcił nam podczas prób i samego koncertu, zaowocował wydarzeniem, w którym dźwięk był najistotniejszym składnikiem. Komfort akustyczny stworzony na scenie i sali pozwolił nam koncentrować się tylko na przeżywaniu muzyki.

DSC08044

Tradycyjnie po koncercie całkiem spora grupa uznała, że to nie koniec spotkania. Okazało się, że przed nami wrażeń co nie miara. Po krótkim zastanowieniu skierowaliśmy kroki na Koniec Świata. Koniec Świata znajduje się vis a vis Domu Muz, więc nasza wędrówka do bezkresu trwała wyjątkowo krótko. Zajęliśmy miejsca w przytulnej piwniczce, racząc się ciemnym piwkiem. Chłopcy rozpoczęli małą sesję tradycyjną i tak czas zapewne sączyłby się nam do samego rana, jednak koniec świata musi być wybuchowy. Ni stąd, ni z owąd, pojawili się barwni ludzie z zadziwiającymi instrumentami przypominającymi łuki, bębnami, congami i najwyraźniej byli przekonani, że przyszliśmy na ich imprezę. DSC08066Goście, którzy nieco później okazali się gospodarzami, dziwnie chętnie dołączyli się ze swoimi instrumentami do naszego grania, powoli, ale mozolnie przejmując inicjatywę za pomocą potężnej głośności. Przez mniej więcej pół godziny mieliśmy prawdziwe Celtic Fusion. W poszukiwaniu ciszy, wiatru pól górskich, oraz możliwości rozmowy zapadła decyzja o przenosinach. Pierwotnie wyruszyliśmy na jakże nam znany azymut- w kierunku klubokawiarni Kawalerka. Ta jednak w otchłani czasu przepadła, przestała istnieć. Kilkukrotnie zmieniając decyzję natrafiliśmy wreszcie na witrynę, na której widniał wielki, przyciągający naszą uwagę i dziwnie swojski napis Coffee & Whisky. IMG_1555Dokonaliśmy prawdziwego abordażu tego niezwykle przytulnego miejsca zajmując wokół jednego stolika niemal pół sali. Tutaj posilając się ciepłymi kubkami przeróżnych pachnących trunków oraz smakołykami dotrwaliśmy na rozmowach i śmiechach do północy. Tak zakończył się ten dzień. Wszystkim obecnym (a niektórzy przyjechali naprawdę z daleka) z serca dziękujemy za obecność.

GALERIA ZDJĘĆ dzięki uprzejmości i talntowi Agnieszki Rygielskiej i Patrycji Naumczyk