II Wieczór Muzyki Celtyckiej – Toruń

Celtic Tree - II WMC - Toruń
Jakub Szczygieł i Marta Domachowska - konferansjerka

Jakub Szczygieł i Marta Domachowska – konferansjerka

Podaż i popyt na szeroko rozumianą muzykę celtycką, do kroćset, niechże się spotykają często a intensywnie! W myśl tej idei, a idąc ścieżką zapoczątkowaną rok wcześniej, 22 marca 2014 zorganizowaliśmy II Wieczór Muzyki Celtyckiej. W marcu – bo przy Świętym Patryku jest dobra okazja; „własny” – bo z potrzeby serducha i swoją włożoną energią urzeczywistniony dla wszelkiej duszy tematem zainteresowanej. Wszystko to odbyło się przy ogromnej pomocy niezastąpionej Marty Domachowskiej, której – wraz ze mną – przyszło poprowadzić imprezę w konferansjerskim duecie, oraz Muzeum Etnograficznego w Toruniu, gdzie muzyczna uczta miała miejsce.

Celtic Tree - II WMC - Toruń

Celtic Tree – II WMC – Toruń

Kiedy nastał dzień występów, poprzedzony niezmierzonymi działaniami organizacyjnymi, na miejscu wylądowałem już o godzinie 8:00 rano, gdzie Tomek Fojgt oraz Nikodem Łuszczak zabierali się za akustyczną inżynierię. Wiedzieć musicie, drodzy czytelnicy, że przygotowanie samej sali pod tym względem to rzecz wymagająca nie tylko zacnego sprzętu, a wykształcenia, wyobraźni, tajemnych inżynieryjnych zaklęć magicznych oraz wielogodzinnego mnóstwa ciężkiej pracy. Nie mogę może przyznać, że poczułem się, jak reporter wojenny, lecz bojom z całą stanowczością świadkowałem, a nawet i pomagałem wedle moich skromnych możliwości. Muzycy ze wszelkich stron świata zaczęli się wnet zjeżdżać, by mikrofony ustawić, dźwięk wypróbować i doskonałego brzmienia poszukać przed występami. Tak minęła całkiem sroga garść godzin, do momentu, aż słuchacze zapukali do wrót Muzeum Etnograficznego.

Wieczór rozpoczął młody, acz prężnie zdobywający doświadczenie i popularność duet siostry i brata Cyrków – zespół Willow, któremu ciepłego przyjęcia nikt z zebranej publiczności nie mógł odmówić. Muzyka to synkretyczna, z wielu krain, gdzieś na skraju tradycji i nowoczesnych aranżacji inspirowanych nurtami neofolkowymi. Legendy głoszą, że założyli zespół w jednym z toruńskich tramwajów. Kulturoznawcy nieustannie spierają się, która to była linia!

Po Willow nadszedł czas na nas, Celtic Tree, więc ponownie repertuar mieszany – poezja śpiewana, piosenka turystyczna oraz tłumaczone na polski, tradycyjne piosenki celtyckie i szczypta tradycyjnych melodii. Sam cieszyłem się na scenie najprzedniej, mogąc przekuć organizatorskie znoje i zmęczenie pędu poprzedzających dni w żywioł muzyki. Pełen jestem przekonania, że i reszta ekipy podobnie bawiła się tym doświadczeniem. Co ze wszech miar dla nas istotne – oto był czas premiery naszego pierworodnego albumu pt. „Listki”, nad którym prace wszelkiej natury trwały jeszcze do ostatnich dni przed premierą. Musicie wiedzieć: z lżejszym, pełniejszym serduchem gra się ze swoją świeżą-jak-wiosna płytą w kieszeni! Co więcej, na scenie wystąpili z nami goście, co przy płycie użyczyli nam swoich dźwięków: Paweł Rewucki na bodhranie oraz Krzysztof Rogulski, któremu zawdzięczamy akordeonowe nuty. Niedługo potem Pawła wciągnęliśmy do Celtic Tree na dobre. W każdym razie: dziękujemy, chłopaki!

Gdy Celtic Tree, w głos pięknych owacji, schodziło ze sceny, moją błogość wynikającą z fantastycznego przyjęcia wnet musiałem poskromić! Ma tożsamość stała przeto przed nie lada wyzwaniem: nie dość, że organizator, konferansjer, flecista Celtic Tree, to i… flecista zespołu Strays, który to zespół sam miałem przyjemność zakładać, a który właśnie zjawiał się na scenie jako ten, którego muzyka finalnie wieczór ozdobi. Chwyciłem zatem swoje aerofoniczne narzędzia muzyki z werwą i znów oddałem się przyjemności grania – ze Strays i dla tak fantastycznej publiczności! Tym razem królowały tradycyjne, taneczne melodie irlandzkie, szkockie i mańskie, oraz obcojęzyczne piosenki rodem z Wysp. Ogromny to zaszczyt i świetna zabawa, móc wystąpić dla Was podwójnie jednego wieczoru, tym bardziej, że z każdym razem odpowiedź publiczności była równie wzorowa i żywiołowa!

Celtic Tree - II WMC - pokoncertowo

Celtic Tree – II WMC – pokoncertowo

Kto jednak zdążył pomyśleć, że to koniec muzyki na wieczór, ten pomylił się srodze! Łaknąc spotkań ze słuchaczami i przyjaciółmi, którzy z odległych miejsc – z Poznania, z Trójmiasta! – przyjechali na tę okoliczność, muzycy zebrali się wespół w klubokawiarni Kawalerka, pod toruńskim ratuszem, gdzie grano, tańczono i śmiano się do godzin porannych. I ja tam z gośćmi byłem, „sok marchwiowy” i „oranżadę” piłem, a com widział i słyszał, w księgi umieściłem.

Jakub Szczygieł