Druga płyta – czyli wpływ wakacji na dalsze losy

W czasie kiedy ziemska sonda New Horizons po dziewięciu latach lotu z bliska sfotografowała Plutona, w miesiącu w którym polska reprezentacja siatkówi męskiej znalazła się w FinalSix i walczy o medale Ligi Światowej nastał gorący, burzliwy, inspirujący lipiec- miesiąc, w którym podjęliśmy decyzję o nagraniu drugiej płyty!

Lipiec… miesiąc odpoczynku, intensywnych wędrówek, głębokich rozmyślań w jeszcze głębszych kniejach górskich. Dokładnie za rok znowu usiądziemy wspólnie, gdzieś w Polsce, w gęstej przestrzeni pomiędzy naszymi instrumentami, mikrofonami, setkami metrów kabli, naszymi zdolnościami, a marzeniami muzycznymi. Zdobyliśmy podstawową wiedzę jak tego dokonać. Mamy przemyślenia, wnioski i kształtującą się wizję. Sądzę, że to odpowiedni dystans czasu na przygotowanie. Jednocześnie powstanie też mały album (od dawna chodzi mi to po głowie) o tematyce świątecznej. Ambitnie, ale inne niż ambitne cele, jakoś nie cieszą aż tak. Pomyśleć że takie „Listki”, kiedyś wydawały się fatamorganą.

planuje_nowa_plytaLista zadań jest całkiem długa, ale teraz przynajmniej nieco oswojona i znana. Starym harcerskim sposobem można ją rozpisać wedle klucza: co jest do zrobienia, kiedy, kto jest odpowiedzialny i wreszcie: co nagrywamy, jak nagrywamy, gdzie nagrywamy, ile będzie to kosztowało. Pomimo mnogości tematów nie można stracić meritum z pola widzenia- MUZYKI! To dość trudne kiedy wszystko robi się samemu. Jak wiecie, odłegłości między Celtikami z racji adresów zamieszkania są niemałe, a niebawem drastycznie się powiększą! Ciągle wierzymy jednak swojemu instynktowi i nieodpartej potrzebie wspólnego grania. Aby nie łamać się problemami, ciągle wsłuchuję się w ten twórczy, naiwny czasem optymizm. Przecież w większości wiemy już co chcemy nagrać. Na rejestrację czekają Ludzie z mgły, utekstowiony Bilbo, Pieśń Entów, Sitowie, Drzewiej, Szczyt o Świcie, Wiatr i Deszcz i kilka jeszcze piosenek oraz melodii, które zapadły nam głęboko w serca. Jesteśmy też pewni, że nie odstapimy od nagrywania na setkę, na żywo. Ważą się kwestie miejsca, bo choć górska chata pozwala się kompletnie odciąć i skoncentrować, to kusi przejrzystość i precyzja brzmienia studyjnego. Rodzą się kolejne pytania. Czy lepiej, aby tak jak za pierwszym razem nagranie realizował Fojciu, jednocześnie grając? Może lepiej zaprosić do rejestracji zaufanego realizatora, który zechce w tym czasie być między nami 24 godziny na dobę i zdoła odczytać nasze intencje muzyczne? Mówi się, że druga płyta jest trudniejsza, być może najtrudniejsza w życiorysach zespołów i kapel. Za pierwszym razem nagraliśmy dość znane i lubiane piosenki, z utrwalonymi już koncertowo motywami aranżącyjnymi. Kończy się taryfa ulgowa pod nazwą: „debiut”, nawet jeśli w naszym przypadku był to mocno umowny termin. Pozostaje nadzieja, że sprostamy swoim marzeniom, postawionym celom, a poprzeczka którą sami zawieszamy, okaże się na idealnym, edukacyjnym pułapie.

Nasze granie ściśle związane jest z naszymi wędrówkami i spotkanymi muzykami. Tak- mamy swoich ukochanych. Ukochanych bo znanych nam, bliskich i inspirujących. Mamy nieskończoną potrzebę spotykania się z nimi i wspólnego przenikania poprzez granie, stąd także w nagraniach możecie spodziewać się naszych gości, a będzie ich paru. Niech pozostanie to naszą słodką tajemnicą, aż do momentu ukazania się nowego wydawnictwa.

nowa_plyta_jaka_bedzieTaki oto wpływ mają wakacje. Tylko na chwilę oderwaliśmy się od rzeczywistości, dzięki niedawnej Bazunie, czy nadchodzącej Polanie i Muszynie, a nagle z nikąd napływa werwa, siła, idea i pewność. W pewnym sensie nawet ten niedługi post, jest pewną wizualizacją naszych planów. Kronikarskim sposobem na wejrzenie w przyszłość, możliwość przyjrzenia się własnemu pomysłowi i pozostawieniem na wieczność śladu początku naszego działania. Może za jakiś rok z sentymentem wrócimy do tego postu i niezaleznie od efektu bardzo się zdziwimy. Zupełnie tak jak poprzednia decyzja podjęta w Lublinie o nagrywaniu Listków, obrośnie ten dzień w naszą małą, prywatną, wywołującą uśmiech legendę.

To mówił Fojciu. Tomasz Fojgt.